Niestety, nie uda mi się to. W moim wieku i w tym pożałowania godnym mieście zwącym się akademickim nigdzie indziej nie będę mogła liczyć na zatrudnienie jak człowiek, na umowę o pracę. A wyprowadzić się gdzieś, gdzie będzie lepiej, zostawić dom, dobrą pracę Andrzeja… Zatrudnić się gdzieś, gdzie nie będą kazali mi wyszukiwać Wynagrodzenia pracowników oddelegowanych do Częstochowy, zagubione gdzieś w czeluściach niedoskonałego jak sama ludzkość systemu. Marzenia… Nie ma na to szans i na razie raczej nic tego nie zapowiada. Dlatego muszę zacisnąć zęby i mieć nadzieję, że dotrwam jakoś w tym okropnym, ale już znanym miejscu do emerytury i nie przytrafią mi się po drodze żadne redukcje etatów. Cóż, jak by nie patrzeć, i tak mam szczęście. Większość moich koleżanek ze szkoły – z tych, które tu pozostały, rzecz jasna – mogła liczyć jedynie na posadę kury domowej, ewentualnie ekspedientki i klepanie biedy, przy której zagubione Wynagrodzenia pracowników oddelegowanych do Pekinu to prawdziwy pikuś.